Aktualności 7
Dnia kwietnia 04 2014 20:09:24

04-04-2014 r.

Artystka dwukrotnie gościła na Festiwalu Piosenki Radzieckiej, gdzie występowała w charakterze gwiazdy - w roku 1977 i 1978. W czasie swego pierwszego udziału w imprezie zaśpiewała w "Koncercie Przyjaźni" utwór "Rosyjskie pierniki", z rok później wystąpiła w "Premierach" z "Radością najpiękniejszych lat" i ponownie w "Koncercie Przyjaźni" z przebojem "Zawsze gdzieś czeka ktoś". W "Suplemencie" zamieściłem 3 zdjęcia materiałów reklamowych, w których znalazła się wzmianka z Anną. Przesłał je Michał Matejczuk, za co serdecznie jemu dziękuję.
Jeśli miałbym wyróżnić dział tej strony, który jest mi szczególnie bliski, to z pewnością byłaby to "Biografia". Muszę przyznać, że niesamowitą radość sprawia mi jego uzupełnianie, zwłaszcza jeśli chodzi o mało znane informacje. Dzisiaj zapraszam do prześledzenia nowych informacji udostępnionych przez dwoje wielbicieli Anny - Janę Patrizię-Kulawinski i Damiana Zimonia. Dotyczą one występów Piosenkarki w NRD i RFN w latach 1974 - 1978 oraz Jej występów telewizyjno - koncertowych w okresie 1975 - 1979. Dziękuję za nie gorąco.
Jak co roku, marzec dostarczył nam wielu emocji - od wzruszeń aż po radość. Działo się zresztą wiele - w prasie, radiu, telewizji, Internecie... Wszystkie te wydarzenia łączy wspólny mianownik - wspomnienia. Znalazły się one także w najnowszej książce Marioli Pryzwan - "Anna Jantar. Bursztynowa Dziewczyna", której premiera przypadła w tym szczególnym dla nas dniu 14 marca... Zapraszam do działu "Po 14 marca 1980 r. - 2014 r.", gdzie znajduje się przegląd najważniejszych aktualności związanych z Anną Jantar.
"Einmal am Tag" to niemieckojezyczna wersja przeboju "Staruszek świat", którą Anna nagrała dla radia berlińskiego. Zaprezentowała ją także w programie telewizyjnym "Die aktualle Schaubude" w 1976 r. w dawnej RFN, w którym wystąpili najpopularniesi wykonawcy z poszczególnych krajów Europy. Słowa do tego utworu spisała Jana Patrizia-Kulawinski, za co bardzo jej dziękuję.
"Tyle słońca w całym mieście". W zasadzie ta piosenka ugruntowała moją pozycję na polskim rynku, a poza tym jest to chyba jedna z nielicznych polskich piosenek, która zrobiła dużo nie tylko w Polsce, ale i na Zachodzie w wykonaniu Betty Dorsey. Ona bardzo dobrze nagrała to, w bardzo dobrej aranżacji i ta piosenka zajmowała czołowe miejsca na... właśnie na zachodnich listach przebojów, co jest ewenementem, jeśli chodzi o nasz rynek (...)
W czasie spotkania z Mariolą Pryzwan przed mikrofonem Radia Szczecin zaprezentowano archiwalne fragmenty wywiadu z Anną Jantar z 1979 r. z cyklu "Rozmowy z piosenkarzami", który przeprowadziła Halina Więcek - Przybyła. Trafiły one do działu "Występy live".



Przemek



darmowy hosting obrazków

"Bursztynowa Dziewczyna. Anna Jantar we wspomnieniach"
Dnia marca 21 2014 19:28:51


21-03-2014 r.

Uśmiech, promienność i delikatność – te cechy przychodzą nam na myśl w pierwszej kolejności, kiedy mowa o niezapomnianej wykonawczyni przeboju Tyle słońca w całym mieście – Annie Jantar. I choć od tragicznej katastrofy lotniczej z 14 marca 1980 r., w której zginęła, minęły właśnie 34 lata, pamięć o Słonecznej Gwieździe pozostaje wciąż niezwykle żywa. Dowodzi tego najnowsza książka poświęcona wokalistce – "Bursztynowa Dziewczyna. Anna Jantar we wspomnieniach" autorstwa Marioli Pryzwan, której premiera zbiegła się z tą rocznicą.
Nie jest to pierwsze literackie spotkanie znanej biografistki z jedną z najpopularniejszych wokalistek lat 70. Już w 1994 r. na rynku ukazała się pozycja zatytułowana "Słońca jakby mniej… Anna Jantar we wspomnieniach", która doczekała się w sumie trzech wydań. Najnowsza jej odsłona została wzbogacona o kilkanaście nowych wypowiedzi przyjaciół i współpracowników piosenkarki, w tym Marii Szabłowskiej, Krzysztofa Krawczyka, Zbigniewa Hołdysa, Andrzeja Frajndta, Lesława Sagana czy Marka Sewena. W połączeniu ze słowami najbliższych osób z rodziny Anny, składają się one na jej określony wizerunek, jednak nie jest to typowy rys biograficzny.
Jaki zatem obraz Bursztynowej Dziewczyny wyłania się z zebranych przez autorkę wspomnień? Już samo to określenie daje poczucie obcowania z kimś bliskim. Taką też postać słonecznej Anny przedstawia Mariola Pryzwan, nie zapominając również o tej mniej znanej, refleksyjnej części jej osobowości. Skutecznie wymyka się przy tym ze schematu laurki "na cześć" bohaterki swojej książki. Jest to bowiem opowieść przede wszystkim o człowieku – córce, żonie, matce i przyjaciółce, która realizowała się w zawodzie piosenkarki.
Wiesz co, Romek, nazbieramy ziemi w worki, tata ją sprzeda i też nam kupi telewizor – miała powiedzieć kilkuletnia Ania na wieść o tym, kiedy dowiedziała się, że jej wujek nabył odbiornik telewizyjny za sprzedaż… działki (działo się to w latach 50. ubiegłego wieku). Kilkanaście lat później – będąc już uczennicą liceum ogólnokształcącego – całkiem serio bawiła się zniecierpliwieniem pięciu chłopców, aranżując z nimi jednocześnie (!) spotkanie w tym samym miejscu, które obserwowała z ukrycia. Zresztą to właśnie poczucie humoru jest cechą wielokrotnie pojawiającą się we wspomnieniach bliskich Anny. Autor tekstów piosenek – Andrzej Kuryło opowiada, jak po powrocie z zagranicznych koncertów piosenkarka nieoczekiwanie i z impetem wkroczyła do łazienki warszawskiego mieszkania, gdzie mieszkała ze swoim mężem Jarosławem Kukulskim, szukając… kobiet, które miały się tam ukryć. Pogoda ducha nie opuszczało jej także w czasie zagranicznej podróży zaśnieżoną, krętą, a przez to niebezpieczną drogą, kiedy to pocieszała swoich współtowarzyszy w następujący sposób – Nie martwcie się, w razie czego, gdy spadniemy, to i tak będą wiedzieli, że Polacy. Poznają nas po butach, bo takie ilości tylko Polacy mogą wieźć…
Jakże zaskakujące – w kontekście przywołanych sytuacji – wydają się być słowa Ewy Dębickiej – Brzozowskiej i Krystyny Grochowskiej z zespołu wokalnego Alibabki, który niejednokrotnie towarzyszył wokalistce w czasie występów.
Nie było w niej wewnętrznej pogody. Nie pamiętaj jej spontanicznej, roześmianej. Nie przypominam sobie, żeby śmiała się głośno, co nie znaczy, że tego nie robiła, ale ja nie znałam jej takiej. (Ewa Dębicka – Brzozowska)
Była raczej zamknięta. Na pewno nie należała do osób wylewnych, takich "na sprzedaż", chociaż na zewnątrz tworzyła obraz dziewczyny radosnej i otwartej.
Była stonowana, nostalgiczna. Wyczuwało się w niej pewne napięcie. Może taką miała naturę?
(Krystyna Grochowska)
Tego już się nie dowiemy, niemniej wnikliwa lektura "Bursztynowej Dziewczyny" daje przeświadczenie o tym, jaka naprawdę była jej bohaterka.
Niezwykle ważnym, powtarzającym się wątkiem tej opowieści, jest relacja Anny z jej córką Natalią. Piosenkarka bolała nad tym, że opuszczała ją na długo, wyjeżdżając w trasy koncertowe po Polsce i za granicą. Chcąc wynagrodzić jej rozłąkę, zwoziła dla niej piękne zabawki i ciuchy. W momentach dojmującej tęsknoty rozkładała je w hotelowych pokojach i zasypiała z nimi – z kawałkami swojej Natusi…
Poza licznymi wspomnieniami z życia osobistego, w książce nie mogło zabraknąć fragmentów poświęconych Annie Jantar – artystce.
Początki jej profesjonalnej kariery artystycznej nie należały do najłatwiejszych. W grudniu 1968 r., w rodzimym Poznaniu, zarejestrowała tylko jeden utwór – Po ten kwiat czerwony, który szybko wycofano z anteny i zaklejono w kopercie z wiele mówiącym napisem "nie nadawać". Latem następnego roku Anna Maria Szmeterling (tak nazywała się naprawdę) zadebiutowała jako wokalistka w big bitowym zespole Waganci prowadzonym przez jej późniejszego męża – Jarosława Kukulskiego. 11 sierpnia 1970 r. para powiedziała sobie "tak" w USC w Poznaniu, a kilka miesięcy wcześniej w radiu zaistniał pierwszy przebój grupy o wiele znaczącym tytule – Co ja w tobie widziałam.
Mimo pierwszych oznak sympatii ze strony publiczności, muzyczna para nie spotkała się z aprobatą ze strony "możnych" ówczesnej rozrywki. Co prawda utwory w wykonaniu Anny i Wagantów mogły być emitowane na radiowej antenie, ale sama piosenkarka miała "szlaban" na występy estradowe.
Ta sytuacja z czasem uległa zmianie, jednak w miejsce jednych trudności pojawiły się kolejne. Fakt komponowania piosenek dla młodziutkiej wokalistki przez jej męża był źle postrzegany, co w pewnym momencie stanęło na przeszkodzie w ich rejestracji. W końcu i ta bariera zniknęła, ale na tym nie skończyły się problemy.
Choć w kolejnych latach Anna Jantar stała się jedną z najpopularniejszych postaci na polskiej scenie muzycznej, przeróżni "specjaliści" sterujący krajową rozrywką, skutecznie ograniczali jej działalność poza Polską. Nieczęsto mogła reprezentować nasz kraj na zagranicznych festiwalach, ponieważ zgłaszane propozycje z jej repertuaru – zazwyczaj kompozycje Jarosława Kukulskiego (pogardliwie nazywane "marszobiegami") nie znajdowały uznania w gustach komisji kwalifikacyjnych.
To nic, ja jeszcze pojadę (…) Ona jest trochę starsza – niech sobie jedzie teraz. Ja jeszcze mam czas – miała powiedzieć Anna Jantar na wieść o tym, że na zagraniczny występ pojedzie Irena Jarocka – jej największa ówczesna rywalka, a nie ona. Świadczy to tylko o tym, iż pomimo licznych przejść wokalistka nie była zawistna, chociaż – w obliczu przykrości, jakich doznawała – miała do tego prawo! Wiele osób wspomina właśnie jej pokorę i serdeczność wobec drugiego człowieka, które zachowała, funkcjonując w artystycznym "światku". Nigdy nie dała się poznać jako wyniosła gwiazda, która oczekuje splendoru płynącego ze swojej popularności. Co więcej – godziła się na trudne warunki panujące w garderobach i podczas występów, nawet wtedy, kiedy zabrakło czegoś tak podstawowego jak… ogrzewanie. Tyle ludzi na koncercie – będzie ciepło, nie martwcie się – pocieszała organizatorów koncertu.
Przez członków akompaniujących jej zespołów została zapamiętana jako dobra koleżanka, kumpela, która po wspólnych koncertach robiła im kanapki. Była prawdziwie wyjątkowa w swojej zwyczajności.
Ważny etap w artystycznym życiu Bursztynowej Dziewczyny przyniosła współpraca z zespołami rockowymi – Budką Suflera i Perfectem. Anna zmieniła swój styl – porzuciła kolorowe sukienki, obcięła włosy... W jej repertuarze pojawiły się tak ciekawe nagrania, jak synth popowe Nic nie może wiecznie trwać czy oscylujące wokół rockowej stylistyki Do żony wróć i Spocząć. Ta "metamorfoza" nie spotkała się z aprobatą Jarosława Kukulskiego, który uważał, że barwa jej głosu nie pasuje do tego typu piosenki. Wtedy też w ich małżeństwie nastąpił kryzys, a w grudniową podróż do USA artystka wyruszyła w nie najlepszych stosunkach z mężem...
Jej koncerty w Stanach Zjednoczonych, przeznaczone dla tamtejszej Polonii, gromadziły tłumy. Także polskich Romów, którzy obsypywali ją różnego rodzaju prezentami. Jednak nie to było dla Anny najważniejsze. Nieustannie tęskniła za swoją córką, o czym dowiadujemy się z zamieszczonych w książce fragmentów listów i kartek, które adresowała także do niej. Nie widzę Ciebie zaledwie kilka dni, a już bardzo za Tobą tęsknię. Wysyłam Ci ślicznego kotka na karteczce. Nazwij go PUSZEK – patrz na niego czasami, a ile razy spojrzysz – myśl o mamusi. Ja już niedługo wrócę – zobaczysz jak to prędko będzie – pisała w styczniu 1980 r.
Do upragnionego spotkania jednak nie doszło. 14 marca 1980 r. samolot PLL "LOT" IŁ-62 "Mikołaj Kopernik", którym wracała do Polski, rozbił się nieopodal lotniska Okęcie.
Jaka dzisiaj byłaby Anna Jantar? Czy w dalszym ciągu nagrywałaby piosenki z rockowymi zespołami, czy wróciłaby do repertuaru popowego? Czy zrobiłaby karierę na miarę europejską? Czy zmieniłaby swoje życie osobiste? Odpowiedzi na te pytania na zawsze pozostaną już w sferze domysłów.
Jedno nie ulega wątpliwości – osobowość Bursztynowej Dziewczyny była dalece bardziej bogata i zróżnicowana niż jej wizerunek estradowy. Dzięki wspomnieniom zebranym przez Mariolę Pryzwan czytelnik może obcować z człowiekiem z krwi i kości, a nie z nieosiągalnym ideałem. I tę właśnie wartość wyróżniłbym najbardziej spośród wszystkich składających się na tę książkę. Obraz Anny Jantar został – względem poprzedniego wydania – wzbogacony i urealniony poprzez przytoczenie niekoniecznie "wygładzonych" wypowiedzi. Mimo to, a może właśnie dlatego, staje się ona przez to jeszcze bardziej bliska oraz autentyczna.



Przemek



jantar okladka OK 19 02 1

Strona 26 z 50 << < 23 24 25 26 27 28 29 > >>
PonWtŚrCzwPiSoNie
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31
Galerie
  Autografy
  Dzieciństwo i młodość
  Kasety
  Notowania i plebiscyty
  Nuty
  Okładki gazet i czasopism
  Pejzaż bez Ciebie
  Plakaty
  Płyty CD
  Płyty winylowe
  Pocztówki
  Pocztówki i reklamówki
  Prace o Annie
  Single
  Skany wywiadów i artykułów
  Suplement
  Ujęcia z wideoklipów
  Zdjęcia

Kategorie
  Aby dotrzeć na Wawrzyszew, należy...
  Anna auf Deutsch
  Anna in English
  Artykuł dyplomowy "Artystyczne CV Anny Jantar"
  Biografia
  Dyskografia
  Fan cluby
  Fani o Annie
  Interpretacje przebojów Anny
  Jarosław Kukulski
  Katastrofa "Kopernika"
  Kompilacje
  Kompilacje 2
  Książka ks. Andrzeja Witko - "Anna Jantar"
  Książki z Anną
  Materiały na covery
  Na radiowej antenie
  Notowania i plebiscyty
  Opinie o płytach i teksty z obwolut
  Pamięć o Annie w piosenkach
  Piosenki nieodkryte
  Piosenki niezaśpiewane
  Po 14. marca 1980 r.
  Początki piosenek
  Podziękowania
  Polecane strony
  Prasa i wywiady
  Prasa i wywiady 2
  Prasa i wywiady 3
  Prasa i wywiady 4
  Prasa i wywiady 5
  Prasa i wywiady 6
  Reklamówki
  Teksty piosenek
  Teksty piosenek 2
  Teksty piosenek 3
  Videa
  Waganci
  Wersje radiowe, wersje płytowe
  Wspomnienia
  Występy live
  Występy telewizyjne
  Zespoły współpracujące z Anną
  Znane i nieznane
  Ślady po Annie

Po 14 marca 1980 r. - 2015 r.
  Po 14 marca 1980 r. - 2015 r.

Księga Gości
  Czytaj księgę gości
  Wpisz się do księgi gości

O mojej stronie
Anna Jantar - Bursztynowa Dziewczyna. "Ta płyta, chociaż już zdarta, jeszcze gra..." Strona poświęcona wybitnej Piosenkarce, jaką była i jest Anna Jantar.

Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie


Ekstra