W latach 70. naturalne było wydawanie materiałów promocyjnych, prezentujących sylwetki popularnych wykonawców, do których należała i Anna Jantar. Jako że na stronie znaleźć już można prospekty tworzone w języku angielskim i niemieckim, nadszedł czas na zaprezentowanie tych kierowanych do polskich odbiorców. Tytułowe reklamówki, obok plakatów, pocztówek i zdjęć piosenkarzy, były jednym z symboli tamtych lat, których tradycja wydawnicza nie przetrwała. Jednak w latach 90. pojawiły się, niejako w ich miejsce, czasopisma muzyczne poświęcone także gwiazdom sprzed lat.







W początkach swej kariery była Anna Jantar związana ze studenckim ruchem kabaretowym. Po ukończeniu szkoły muzycznej w klasie fortepianu współpracowała z Teatrem Studenckim "Nurt" w Poznaniu, początkowo jako pianistka, a następnie już jako piosenkarka. W 1968 roku "wystartowała" jako nikomu nie znana wokalistka na Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Otrzymane na tym festiwalu wyróżnienie stało się początkiem prawdziwej kariery piosenkarki. W rok później potwierdziła swoją klasę występem na festiwalu FAMA - 69, zdobywając nagrodę za interpretację. Wkrótce potem nawiązuje współpracę z popularnym zespołem Waganci, z którym występuje przez najbliższe dwa lata. W tym czasie nagrywa szereg piosenek dla Polskiego Radia, wśród nich swój największy przebój - "Co ja w tobie widziałam". Razem z zespołem bierze udział w festiwalach w Opolu i Kołobrzegu, występuje w popularnych młodzieżowych programach telewizyjnych, a także w filmowej komedii muzycznej "Milion za Laurę". Z tego okresu pochodzą dwie płyty nagrane dla "Polskich Nagrań".
Od 1972 roku Anna Jantar występuje jako solistka. Jej nowe piosenki cieszą się coraz większą popularnością. Jedna z nich - "Najtrudniejszy pierwszy krok" - ogłoszona została najpopularniejszą polską piosenką lata 1973 roku. Sukcesy krajowe sprawiają, że Anna Jantar coraz częściej zapraszana jest na koncerty i nagrania za granicą. Występuje z powodzeniem w Związku Radzieckim, Czechosłowacji, Bułgarii i Jugosławii. W NRD nagrała szereg piosenek dla radia Berlin i parokrotnie wystąpiła w TV. W 1974 roku nagrywa swoją pierwszą płytę długogrającą dla "Polskich Nagrań". Występuje na festiwalach piosenki w Opolu, Ljubljanie i w Kołobrzegu, gdzie zdobywa nagrodę "Polskich Nagrań" i zostaje wybrana "Miss Obiektywu".
Jesienią 1974 roku, na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Castlebar (Irlandia) śpiewana przez nią piosenka otrzymuje trzecią nagrodę w kategorii pop music.
Warto również dodać, że kompozytorem większości śpiewanych przez Annę Jantar przebojów jest jej mąż - Jarosław Kukulski.






Anna Jantar po raz pierwszy wystąpiła na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Otrzymała wówczas nagrodę, która rozpoczęła jej karierę piosenkarską.
W rok później wystąpiła na Festiwalu "FAMA 69", gdzie raz jeszcze potwierdziła swój talent, otrzymując nagrodę za interpretację.
W okresie kolejnych 2 lat piosenkarka występuje z popularnym zespołem "Waganci" i nagrywa kilka utworów dla Polskiego Radia, w tym przebój "Co ja w tobie widziałam".
Razem z zespołem Anna Jantar bierze udział w Festiwalu Piosenki w Opolu i Kołobrzegu, a później w popularnych programach telewizyjnych. Występuje w filmowej komedii muzycznej "Milion za Laurę" i nagrywa 2 płyty dla Polskich Nagrań.
Od 1972 roku Anna Jantar występuje solo. Piosenki w jej wykonaniu cieszą się wielką popularnością, a piosenka "Najtrudniejszy pierwszy krok" uznana została w Polsce za piosenkę roku 1973. Zaś inne, typu: "Tyle słońca w całym mieście", "Żeby szczęśliwym być", "Dzień bez happy endu", "Staruszek świat" sprawiły, że pani Anna jest dziś jedną z najpopularniejszych piosenkarek polskich. Występuje na estradach wielu krajów, m.in. ZSRR, Czechosłowacji, NRD, Bułgarii, Jugosławii, na międzynarodowych festiwalach w Jugosławii, Bułgarii, Austrii, Kanadzie, NRD, Irlandii.
W 1974 r. na Festiwalu Piosenki w Kołobrzegu fotoreporterzy przyznali jej specjalne wyróżnienie "Miss Obiektywu". W tym też roku Anna Jantar nagrywa swą pierwszą płytę długogrającą pt. "Tyle słońca w całym mieście", za którą w 1976 r. otrzymuje nagrodę "ZŁOTEJ PŁYTY". Uroczyste wręczenie złotego krążka, świadczącego o wielkiej popularności piosenkarki, odbędzie się 24 sierpnia 1976 r. podczas Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie. Wiosną 1976 r. Anna nagrywa swój drugi longplay pt. "Za każdy uśmiech", na którym obok piosenek już znanych i popularnych znalazło się kilka nowych propozycji.






Debiutowała w poznańskim teatrze studenckim "Nurt". W 1968 r. wzięła udział w Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki i Piosenkarzy Studenckich w Krakowie, gdzie otrzymała nagrodę. Był to początek kariery piosenkarskiej Anny Jantar, a słuszność podjętej decyzji potwierdziła nagroda za interpretację otrzymana na studenckim festiwalu FAMA - 69.
W latach 1970 - 72 występuje z zespołem WAGANCI. Razem biorą udział w festiwalach piosenki w Opolu i Kołobrzegu - piosenka "Szła noc" (J. Kukulski - L. Konopiński) otrzymała nagrodę "Polskich Nagrań" oraz filmowej komedii muzycznej "Milion za Laurę". Nagrała dwie płyty (czwórki) dla "Polskich Nagrań". Z tego okresu pochodzi jej pierwszy wielki przebój "Co ja w tobie widziałam" (J. Kukulski - L. Konopiński).
W 1972 r. Anna Jantar rozpoczyna samodzielną karierę artystyczną. Na festiwalu Opole'73 przedstawia piosenkę "Najtrudniejszy pierwszy krok" (J. Kukulski - W. Leliwa), która choć nie zdobyła nagrody, to zyskała wielką popularność, czego dowodem jest uznanie jej za piosenkę roku. Kolejne propozycje, które zyskały sobie sympatię odbiorców to: "Tyle słońca w całym mieście" (J. Kukulski - J. Kondratowicz), "Żeby szczęśliwym być" (J. Kukulski, J. Sławiński - A. Kudelski), "Staruszek świat" (W. Trzciński - J. Klejny), "Dzień bez happy endu" (J. Kukulski - J. Kondratowicz) i "Za każdy uśmiech" (J. Kukulski - L. Konopiński). Przychodzą pierwsze występy zagraniczne i nagrody na festiwalach piosenki, m.in. w Lubljanie - wyróżnienie, CISCO - 74 w Castlebar - III nagroda dla piosenki "Tak wiele jest radości" (J. Korczakowski - A. Skorupka), FPŻ Kołobrzeg 74 - piosenka "Nie żałujcie serca, dziewczyny" (A. Kopff - A. Kudelski) otrzymała nagrodę "Polskich Nagrań", Coupe d'Europe 74 w Villach - III nagroda zespołowa (wraz z M. Wróblewską i T. Woźniakiem), Decinska Kotva - poza konkursem, MFP Sopot 75 - piosenka "Staruszek świat" zdobyła II nagrodę, a wykonawczyni nagrodę publiczności, festiwal piosenki Drezno 75 - II nagroda.
Swoją pierwszą płytę długogrającą "Tyle słońca w całym mieście" (SXL 1089) nagrywa w 1974 r. W dwa lata później, podczas MFP Sopot, otrzymuje za nią zaszczytne trofeum "Złota Płytę". Do końca ub. r. sprzedano 172 tys. egz. tego krążka.
Wiosną 1976 r. nagrywa drugi longplay "Za każdy uśmiech" (SX 1369), za który już 29 marca ub. r. otrzymuje "Złotą Płytę". Tym razem uroczystość wręczenia odbyła się podczas programu telewizyjnego w "Studio 2".





16 lutego r. odbyła się premiera kolejnego programu estradowego Anny Jantar, zatytułowanego "Za każdy uśmiech". Nie jest on składanką - jak większość recitali - lecz przedstawieniem z wciągającą widzów akcją. Scenariusz napisał Janusz Weiss.
Na początku kwietnia piosenkarka wystąpiła w Szwecji, gdzie miało miejsce pięć koncertów dla Polonii, m.in. w Sztokholmie i Malmo oraz jeden koncert na terenie uniwersytetu w Goteborgu. Natomiast po przyjeździe występuje w województwie gdańskim razem ze znanym piosenkarzem czeskim - Vaclavem Neckarzem (podobna trasa jest przewidziana na październik br.). W połowie miesiąca nagrała dwa single dla "Tonpressu" - z zupełnie nowymi piosenkami, które ukażą się w formie dwupłytowego albumiku. Od 26 kwietnia do 6 maja nagrywa dla radia berlińskiego, dokąd wcześniej wysłała dziesięć piosenek - propozycji.
W drugiej połowie czerwca udaje się na koncerty po Czechosłowacji, gdzie w dniach 27 - 28 odbędzie się rejestracja programu telewizji praskiej. Finałem tournee ma być 7 lipca koncert w Karlovych Varach, na zakończenie festiwalu filmowego.
Aktualnie na ekranach kin jest wyświetlany film "Nie zaznasz spokoju" w reż. Mieczysława Waśkowskiego z muzyką Jarosława Kukulskiego. Widzowie będą mogli usłyszeć piosenki Anny Jantar, której towarzyszy grupa wokalna Partita.
W programie "Za każdy uśmiech" Anna Jantar występuje z Andrzejem Frajndtem. Solistom towarzyszy zespół GEM, którego kierownictwo muzyczne sprawują Jarosław Kukulski i Antoni Kopff. Tworzą go znani instrumentaliści:

Dariusz Kozakiewicz – gitara
Marek Surzyn – perkusja
Jacek Gazda - gitara basowa
Rafał Rękosiewicz - organy hammonda, syntetyzatory
Jerzy Dobrzyński - moog, śpiew
Hanna Surzyn - instrumenty perkusyjne, śpiew





Przed festiwalem opolskim, według zapowiedzi "Składnicy Księgarskiej", winna ukazać się w sprzedaży trzecia płyta długogrająca Anny Jantar "Zawsze gdzieś czeka ktoś" (SX 1554), nagrana z udziałem Andrzeja Thenarda - śpiew, grupy wokalnej Alibabki, zespołu GEM oraz orkiestry p/d Jarosława Kukulskiego. Na płycie znajdą się następujące utwory:

Zawsze gdzieś czeka ktoś (J. Kukulski - R. Sadowski)
Koncert na deszcz i wiatr (W. Parzyński - J. Kondratowicz)
Kto umie tęsknić (J. Kukulski - W. Patuszyński)
Radość najpiękniejszych lat (J. Kukulski - W. Jagielski, J. Kondratowicz)
Godzina drogi (J. Milian - R. Surmacewicz)
Dyskotekowy bal (J. Kukulski - M. Bellan)
Tak blisko nas (M. Śniegocki - J. Kondratowicz)
Gdy on natchnieniem jest (J. Kukulski - P. Howil)
Kto powie nam (J. Kukulski - L. Konopiński, R. Surmacewicz)
Zgubiłam klucz do nieba (W. Parzyński, W. Pawelec - J. Kondratowicz)
Jak w taki dzień deszczowy (W. Parzyński - A. Kudelski)
Panna na wydaniu (M. Śniegocki - R. Surmacewicz)





ANNA JANTAR


Proszę Państwa, tak naprawdę, to wrosła w nasze życie estradowe w roku 1974, kiedy to zdecydowała się wystąpić w Opolu. Odtąd też rozpocznie się dla niej nieprzerwane pasmo sukcesów. Tylko nieliczni mogą wylegitymować się podobnie błyskotliwą karierą. Ważne jest dla piosenkarza: wprowadzenie utworu na listę przebojów, wygranie festiwalu, nagranie płyty i zdobycie "złotej" - ale to, co osiągnęła Anna Jantar, nie każdemu jest dane. W ciągu zaledwie paru lat stała sie na tyle popularne, że najpoważniejszy polski społeczno - polityczny tygodnik "Polityka" (nr 50/12 z grudnia 1975 r.) w podsumowaniu ankiety rozpisanej wśród czytelników z prawie wszystkich stron świata na najbardziej znanych (żyjących współcześnie) Polaków za granicą, wymienią m.in. obok Ireny Szewińskiej, Adama Hanuszkiewicza, Jarosława Iwaszkiewicza, Włodzimierza Lubańskiego, Krzysztofa Pendereckigo i innych, również Annę Jantar.
Bywało, że polskich piosenkarzy zapraszano na międzynarodowe festiwale i koncerty, że w kraju jedna z piosenkarek została nawet matką chrzestną statku polskiego armatora, ale tego - sami Państwo przyznają - jeszcze nie było.


I. W DZIECIŃSTWIE


Jako mała dziewczynka, Anna Maria Szmeterling (tak brzmi rodowe nazwisko Anny Jantar), nie wyróżniała się wśród swych rówieśniczek niczym szczególnym, chyba tylko tym, że o ile tamte w wieku przedszkolnym pochłonięte były głównie zabawami, mała Ania już w czwartym roku życia układa rączki na klawiaturze "rodzinnego" pianina. Był to jej pierwszy kontakt z muzyką. Rodzice, widząc jej zainteresowanie, decydują się posłać Anię do szkoły muzycznej. W wieku dziewięciu lat czyni już takie postępy w grze na fortepianie, że reprezentuje szkołę w najróżniejszych konkursach i popisach pianistycznych, z czasem nawet - ogólnopolskich. Z tego mniej więcej okresy pochodzi ta autentyczna anegdota rodzinna: Ania indagowana podczas większego spotkania rodzinnego, czym chciałaby zostać: lekarzem czy pianistką - odpowiedziała: będę śpiewać. Może tylko dziecięca przekora, a może już intuicja podpowiedziała jej "pomysł na życie". Wychowana w przykładnej, dość rygorystycznej atmosferze domu, poświęcała nauce gry na fortepianie bardzo wiele czasu. Średnią szkołę muzyczną kończy jeszcze z nadzieją, że zostanie pianistką.


II. W RUCHU AMATORSKIM


Pierwszy prawdziwy kontakt z piosenką zdobywa dorosła już panna Anna w studenckim ruchu muzycznym. W Poznaniu, podobnie jak w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku, w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, w działalności kulturalnej żaków dominuje piosenka. Zresztą nie tylko żaków. W zasadzie cały kraj, wszystkie ośrodki zawodowego i amatorskiego życia rozrywkowego uprawiają czynnie piosenkę. Obok już istniejących przeglądów i festiwalu piosenkarskich rodzą się wciąż nowe. "Rzeczpospolita młodzieżowa" wyżywa się w hałaśliwej muzyce big - beatowej. Zmienia style i wprowadza na scenę coraz to większe i nośniejsze urządzenia nagłaśniające. Nieważne jest, jak czy co - ale jak głośno się śpiewa. Obok fenomenu naszej kultury fizycznej - piłki nożnej - utrwalił się w naszej popkulturze fenomen piosenkowania. Mikrofon i gitara stały się najwymowniejszych symbolem tego okresu.
I być może ta właśnie atmosfera okresy przesądziła o wyborze zainteresowań przez młodą, nie ukształtowaną jeszcze artystycznie Annę. Rychło bowiem trafia kolejne do studenckich klubów "Od nowa" i "Nurt" w Poznaniu. Początkowo przypatruje się innym amatorom - piosenkarzom, zawiera pierwsze znajomości i w skrytości ducha marzy o swym pierwszym kontakcie z piosenką. Potem, kiedy przyjdzie czas na rozdawania autografów i udzielanie wywiadów, powie, że nawet nie wie, jak to się stało, że stanęła na klubowej estradzie i zaryzykowała "wydanie głosu". Koledzy, pierwsi świadkowie tego wydarzenia, podeszli do niej po zakończeniu występu i powiedzieli - "Anka, jest dobrze. Przychodź do nas częściej..."



Ania gra na popisie szkolnym w Poznaniu. Rok 1960. Fot. Arch.

I tak zaczęła. Inaczej niż inni: nie idąc za modą na piosenkę popularną. Anna upodobała sobie poezję, śpiewając piosenki do słów współczesnych poetów polskich: Krynickiego, Stachury i Różańskiego. Czyniąc wyraźne postępy, zdecydowała się pojechać na Ogólnopolski Festiwal Piosenki Studenckiej do Krakowa. Znów nowa niewiadoma, trema, uczucie niepewności i nowe znajomości. Tam też, w roku 1968, zwraca na siebie uwagę w piosence "A lipiec grał", za wykonanie której otrzymuje wyróżnienie. Pozycję w ruchu studenckim ugruntuje w roku następnym, na świnoujskiej FAMIE, gdzie ponownie zdobędzie nagrodę za interpretację.
W sześć lat później, po sukcesie na Festiwalu Sopockim, zapytane przez reportera "Walki Młodych" - jak doszło do tego, że zaczęła śpiewać, powiedziała: - "Próbowałam jeszcze w Poznaniu, w klubach studenckich, następnie zdawałam egzamin do Szkoły Teatralnej w Warszawie. Wprawdzie zostałam przyjęta, ale warunki zmusiły mnie do przerwania nauki. Musiałam pracować. I tak na serio zaczęłam zajmować się piosenką". Pytana dalej, czy nie żałuje tamtej decyzji, czy na scenie nie osiągnęłaby więcej niż na estradzie - odrzekła: - "Absolutnie nie".
Choć te słowa wypowiedziała w kilka ładnych lat później i w parę godzin po sukcesie, można założyć, iż wybór piosenkowania na estradzie był wyborem świadomym, nacechowanym dużym ładunkiem wiary we własne możliwości.



III. I NA PROFESJONALNEJ ESTRADZIE


Z profesjonalną estradą przyszło Annie Jantar zetknąć się już w roku 1970, kiedy to rozpoczęła współpracę z zespołem muzycznym "Waganci". Nie znajdzie w nim jeszcze właściwego emploi artystycznego, ale czynić będzie w tym kierunku niezbędne poszukiwania. Ważniejszą decyzją będzie też wstąpienie do Stowarzyszenia Muzyki Estradowej, którego opieka artystyczna i impresaryjna w niedługim czasie przyniesie spodziewane rezultaty.
Z zespołem "Waganci" dokonuje pierwszych nagrań dla Polskiego Radia i Telewizji oraz dla "Polskich Nagrań". Obok piosenek mniej zauważanych przez publiczność wylansuje z tym zespołem pierwszy swój przebój "Co ja w tobie widziałam?" Z "Wagantami" tez odbywa parę wyjazdów zagranicznych. W zespole tym poznaje późniejszego współautora jej sukcesów estradowych i antenowych, dobrze zapowiadającego się kompozytora muzyki rozrywkowej, absolwenta Wyższej Szkoły Muzycznej w Poznaniu, Jarosława Kukulskiego. W roku 1973 oboje obejdą od zespołu i odtąd rozpocznie się dla piosenkarki nowy etap twórczych poszukiwań.
Anna Jantar, usamodzielniając się, nagrywa - już na swe konto - pierwszą "czwórkę" i kolejny przebój, będący jej credo artystycznym, "Najtrudniejszy pierwszy krok". Wprowadzając tę piosenkę do swego repertuaru, śpiewała ją w imieniu i dla wszystkich tych, którzy stawiają w swym życiu pierwszy samodzielny krok w danej dziedzinie życia. Piosenka podobała się, zaś samemu kompozytorowi dodała skrzydeł do dalszej pracy twórczej. Potwierdzeniem tego miało być napisanie dla Anny kolejnej piosenki o optymistycznym tytule "Żeby szczęśliwym być". Obydwie piosenki zdobywają duże uznanie fachowców i publiczności, i szybko plasują się na pierwszych miejscach krajowych list przebojów. Ale ta wielka przygoda z piosenką jest jeszcze przed Jantar. Ma ją dopiero spotkać. Póki co, piosenkarka nie marnuje czasu. Od rana do wieczora własna praca na d piosenką, próby, nagrania dla radio, występy... I tak codziennie. Na pewno praca to niełatwa, ale przecież stąd pierwsze zadowolenia i zaszczyty...
Tymczasem trwają intensywne przygotowania do kolejnego Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Cała Polska czeka na nowe głosy i interesujące piosenki. Jest to już okres, w którym coraz trudniej jest przekonać fachowców tzw. branży i krytyków do prezentowanych pozycji. W prasie pojawiają się stwierdzenia poddające w wątpliwość sens organizowania "igrzysk" piosenkarskich. Wreszcie coraz głośniej mówi się, że nie ma dla kogo ich organizować. Ludzi z "branży" ogarnie wyraźne znudzenie. Kryzys lekkiej muzy jest aż nadto widoczny.
W tej atmosferze niecodziennej histerii i wzajemnego przerzucania odpowiedzialności za obecne i dalsze losy polskiej piosenki, pod opolską basztą rozbrzmiewa sygnał festiwalowy i na estradę w "dniu premier" wbiega czarnowłosa, wysoka dziewczyna z szerokim rondem, proponując nową piosenkę Jarosława Kukulskiego z tekstem Janusza Kondratowicza, zatytułowaną: "Tyle słońca w całym mieście". Piosenka uderzyła w amfiteatr jak grom z jasnego nieba. Zderzenie słów z dźwiękiem było tak trafne, że powiało od razu "szlagwortem". I choć utwór nie zdobył większego uznania u jurorów, sam ogłosił się WIELKIM PRZEBOJEM, okupując przez bardzo długi czas czołowe miejsca list przebojów i ogłaszanych plebiscytów, by w rok później potwierdzić swą popularność podczas sopockiego festiwalu.
Jeszcze w tym samym roku Anna Jantar nagra swą pierwszą płytę długogrającą dla "Polskich Nagrań" (SX 1089) o tym samym tytule, co powyższy przebój, która to płyta pod koniec następnego roku zdobędzie pierwszą pozycję wśród wszystkich płyt sprzedanych w roku 1975. Piosenkarka wystąpi też na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu, gdzie fotoreporterzy wybrali ją "Miss Obiektywu" za niebanalne warunki i urodę. Pod koniec 1974 roku stanie się jedną z najbardziej popularnych i lubianych gwiazd estrady.
Bardzo muzykalna, obdarzona dużymi możliwościami wokalnymi, rozpoczyna współpracę z ludźmi zaliczanymi do ścisłej czołówki kompozytorskiej: Piotrem Figlem, Markiem Sartem, Wojciechem Trzcińskim, Marianem Zimińskim i innymi. Teksty do piosenek piszą jej m.in. Janusz Kondratowicz, Andrzej Kuryło i Wiktor Leliwa. Dzięki temu właśnie jej repertuar jest odtąd bardziej zróżnicowany. Jej głos i sposób interpretacji także się wyróżniają innością, oryginalnością. Trudno ją porównać z którakolwiek z polskich wykonawczyń. Określiła swoją osobowość, stała się indywidualnością. Śpiewanie - to jej pasja... Jeżeli jakaś młoda osóbka zechce zinterpretować piosenki w podobny do niej sposób, będzie się już mówiło, że śpiewa "pod" Jantar.
Tak pasowana na gwiazdę, Jantar szybko stała się nader częstym gościem najpopularniejszych audycji radiowych i telewizyjnych. Wszyscy dyrektorzy estrad w Polsce zabiegają o pozyskanie gwiazdy i zaprezentowanie jej "na żywo" własnej publiczności. Pracując bardzo intensywnie, często zbyt wiele ponad własne siły, coraz mniej czasu znajduje na inne przyjemności. A tak lubi teatr, film, poezję... Do ulubionych poetów zalicza Jasnorzewską - Pawlikowską, Leśmiana i Baczyńskiego. Korzysta z każdej nadarzającej się okazji, żeby obejrzeć program swego ulubionego kabaretu pn. "Tey". Ze wszystkich tych przyjemności korzysta jedynie w minimalnym procencie. Stała się przecież własnością publiczności. Może już wie, a może jeszcze nie, a może w ogóle nie chce na razie wiedzieć, że publiczność bywa wspaniała i cudowna w momencie odnoszenia sukcesów...
Spędzając w gronie najbliższych sylwestrowy wieczór z 1974 na 1975 rok, otrzyma wiele - jakbyśmy w tym miejscu powiedzieli - z głębi serca płynących życzeń. Przeważają słowa: zdrowia i sukcesu. Bo cóż jest więcej warte, szczególnie dla artysty?
Nowy rok przynosi nowe nadzieje. Dla niej taką nadzieją był Sopot. Sopot'75. Otrzyma zaproszenie do udziału w nim czy nie? Ma już za sobą Opole i Kołobrzeg, a więc? Dyrektorzy PAGART - u i "Polskich Nagrań" mówią: Anna Jantar jedzie i będzie śpiewać na jednym z największych festiwali piosenkarskich. Niedługo jednak okaże się, że XV MFP będzie jednym z najbardziej pechowych festiwali dla polskich wykonawców. Reprezentantka "Pronitu" na kilkanaście dni przed występem ulegnie wypadkowi samochodowemu, a przedstawiciel "Tonpressu" wycofa się z konkursu. Jakby tego wszystkiego nie było jeszcze dość, również i ją prześladuje zły los. Na dwa tygodnie przed festiwalem decyzją lekarzy musi pójść do szpitala. Jednak dzięki ogromnej pomocy "ludzi w bieli" i własnej silnej woli, staje na deskach bałtyckiej Opery Leśnej i śpiewa.



Cokolwiek dzisiaj powiedzielibyśmy na temat tego występu i tak będzie za mało - w stosunku do atmosfery jaka towarzyszyła temu występowi i odniesionemu sukcesowi. Próbką tego niech będzie wyjątek z recenzji zamieszczonej we wrześniowym numerze "Życia Literackiego" (35/75): "Z ogromnym aplauzem przyjęto występ Anny Jantar, której piosenka "Tyle słońca w całym mieście" nie tylko sprowokowała niebo do słonecznej pogody uświetniającej festiwal, ale stała się jedynym przebojem w Sopocie, co potwierdziły aż trzy nagrody, jakie otrzymała ta aktualnie chyba najlepsza nasza piosenkarka. Trzeba tu zaznaczyć, iż dokonała tego, będąc w nie najlepszej kondycji zdrowotnej. Przybyła do Opery Leśnej przecież prosto z kliniki".
A zatem: nic dodać, nic ująć.
Jeszcze pod koniec tego roku zostanie wybrana w plebiscycie publicystów estradowych piosenkarką roku i - o czym już było we wstępie - jedną z laureatek ankiety "Polityki"; "Kto jest prawdziwym światowcem". Dużym uhonorowaniem dla piosenkarza jest przyznanie mu "złotej płyty". Po raz pierwszy doczekała się jej Anna Jantar w rok później, również w Sopocie. "Polskie Nagrania" wydały jej w tym samym mniej więcej czasie drugi longplay "Za każdy uśmiech" (SX 1360). Wyprodukowany w nakładzie 150 000 egzemplarzy, rozejdzie się już w ciągu paru miesięcy. On także został "ozłocony".
Jej kontakty zagraniczne, zapoczątkowane jeszcze w okresie współpracy z zespołem "Waganci", zostały zwielokrotnione. Anna Jantar zgłaszana zostaje do udziału w międzynarodowych festiwalach, odbywa zagraniczne tournees, nagrywa płyty, występuje w radio i telewizji. Już w 1974 r. na festiwalu w Ljubljanie (Jugosławia) zdobywa wyróżnienie za interpretację piosenki jugosłowiańskiej "Czas jest złotem"; na festiwalu "Coupe d'Europe" (Austria) - III nagrodę w kategorii wykonawców i na festiwalu "Cisco 74" w Castlebar (Irlandia) - III nagrodę za wykonanie piosenki "Tak wiele jest radości" z muzyką Adama Skorupki, a słowami Jacka Korczakowskiego. We wrześniu 1975 roku, na festiwalu w Dreźnie (NRD), w Dniu Międzynarodowym, wyśpiewała II nagrodę za piosenkę "Niech ziemia tonie w kwiatach" Jarosława Kukulskiego ze słowami Andrzeja Kudelskiego... Odbywała tournees koncertowe po Austrii, Bułgarii, Czechosłowacji, Irlandii, Jugosławii, Kanadzie, NRD, RFN, po Węgrzech, USA i Związku Radzieckim. A każdy wyjazd - to nowe propozycje koncertów, nagrań radiowych, telewizyjnych i płytowych... W końcu roku 1977 finalizuje nagranie trzeciej płyty długogrającej dla "Polskich Nagrań" oraz przygotowuje kolejny "skok" za ocean, została bowiem zaproszona do wzięcia udziału w koncertach amerykańskiego piosenkarza polskiego pochodzenia - Boba Vintona.

Lech Terpiłowski i Józef Pielka

Warszawa, 1978 rok






"Niezapomniane Przeboje" - nr 1/00, wydawca: Wydawnictwo FAN MUSIC Sp. z.o.o.


Każde wspomnienie o niej powoduje jakiś pozornie niewytłumaczalny dreszcz żalu u tych, którzy mieli okazję usłyszeć ją na koncercie, pamiętają czasy, kiedy na piosenki przez nią śpiewana czekało się z niecierpliwością. Wiemy, że straciliśmy ją, kiedy była tak bardzo z nami, była nasza - mówią.
Ale i młodzi gorąco przyjęli jej przebój "Tyle słońca w całym mieście", przypomniany przez jej córkę. Dlaczego nie pozostali obojętni na muzykę sprzed tylu lat, kiedy Anna Jantar była...
No właśnie. Czy była? Czy możemy mówić o niej w czasie przeszłym?

Anna Jantar

Anna Szmeterling, bo tak brzmi jej prawdziwe nazwisko, przyszła na świat w 1950 roku. Ogromne, błękitne oczy, śliczna buzia. Dziecko pełne radości, ale i wrażliwości. Na sukcesy Anny, również te pierwsze, małej Ani, składało się zapewne wiele czynników oprócz jej niewątpliwego talentu.
Nie powinniśmy więc zapominać, ze pierwsze, najtrudniejsze kroki stawia się pod okiem rodziców - ileż siły woli potrzeba, aby czteroletniego malucha zachęcić do gry na fortepianie.
Więc najpierw przedszkole, przy Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej. Pierwsze własne pianino, kiedy miała pięć lat. Słuch absolutny, już wówczas dostrzeżony. Później Podstawowa Szkoła Muzyczna, godziny przy pianinie, czasem żal, że tam za oknem rówieśnicy z ich dziecięcą wolnością. Ale dar, umiejętnie pielęgnowany przez rodziców i godziny ćwiczeń przy instrumencie owocowały. To ona została wybrana na występy do Filharmonii Poznańskiej, to ona spośród uczniów szkół podstawowych i średnich, mając niespełna dwanaście lat jest tą, która wygrywa konkurs.
Ania jest uczennicą bardzo zdyscyplinowaną, ale oczywiście jest normalnym dzieckiem, bardzo lubi towarzystwo, kiedy tylko może wymyka się z domu. Kocha przebywać z przyjaciółmi, bez nich świat jest tak ubogi.
Lubi "wyglądać" - więc pierwsze próby z makijażem w wieku czternastu czy szesnastu lat. Ta dbałość o wygląd pozostanie zresztą do końca. Nudzi ją matma, nie znosi wf - u, ale uwielbia język polski. Sympatia do literatury przetrwa różne młodzieńcze porywy. Będzie jak najbardziej na miejscu, kiedy jej wymarzonym typem chłopaka stanie się student intelektualista. Miała szczęście. Brat, student polonistyki, wysoko notowany przez nią i jej rówieśniczki, zabierał ją na intelektualne wycieczki w stronę Przybyszewskiego, Bergsona, Leśmiana, Jasnorzewskiej. To również brat był tym, który wprowadził ją w środowisko klubów studenckich.

Miała zostać pianistką. Ale tak się nie stało. Dlaczego?

Dziecięcy entuzjazm, związany z grą na fortepianie, wyciszył się, chociaż korzystała ze swojego wykształcenia muzycznego, akompaniując młodym wykonawcom w klubach studenckich.
W 1969 roku zdała pomyślnie egzamin do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Nie została jednak przyjęta z powodu niewystarczającej liczby punktów - nie miała pochodzenia robotniczo - chłopskiego.
Zawsze pociągało ją śpiewanie i to śpiew stał się jej prawdziwym żywiołem. Brała udział w wielu festiwalach. Na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie w 1968 otrzymała wyróżnienie na interpretację piosenki "A lipiec grał". 16 grudnia tego roku zadebiutowała w poznańskim radiu piosenką "Po ten kwiat czerwony". Na festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej w Świnoujściu (FAMA) otrzymała wyróżnienie za interpretację utworu "Łąka bez kwiatów".

Jej głos był inny niż wszystkich

W 1969 roku Anna została solistką zespołu "Waganci", którego szefem był Jarosław Kukulski. Zespół był bardzo dobrze przyjmowany. Początkowo jego repertuar był skromny, co prowadziło do zabawnych sytuacji, kiedy muzycy usiłowali poradzić sobie z zapełnianiem czasu koncertowego wytrwale bisując na życzenie publiczności. Z okresy współpracy z "Wagantami" pochodzi wielki przebój, wielomiesięczna laureatka listy przebojów, piosenka "Co ja w tobie widziałam".
Przed pierwszą trasą koncertową z zespołem "Waganci", odprowadzająca Anię babcia poprosiła właśnie Jarosława Kukulskiego, aby zaopiekował się samotną dziewczyną. Tak bardzo się starał, że po roku Anna zgodziła się zostać jego żoną. W 1971 roku oboje powiedzieli "tak" w kościele św. Anny w Poznaniu.
Anna, jedna z najzdolniejszych piosenkarek młodego pokolenia, jej osobowość i Jarosław Kukulski, uzdolniony kompozytor, jego przebojowość, duże wyczucie i znajomość rynku piosenkarskiego - taki mariaż musiał przynieść sukces.
Anna Jantar nie stylizowała się na nikogo. Jej głos był inny niż wszystkich śpiewających dotąd dziewczyn. W dolnych partiach wokalnych ciepła i wrażliwa, w górnych - olbrzymia ekspresja. Umiała stworzyć właściwa dramaturgię piosenki. Jej utwory były niezwykle melodyjne, łatwe do zapamiętania, skomponowane zgodnie z wszystkimi regułami muzycznej poprawności. Łącząc wszystkie te walory z uzdolnieniami i prezencją Anny sukces był tylko kwestią czasu.






Ciągle szukała czegoś wielkiego

W 1972 roku Anna pomyślnie zdała egzamin przed Komisją Ministerstwa Kultury i Sztuki, uzyskując tytuł zawodowej piosenkarki.
Śpiewała doskonałe utwory pop. Ciągle jednak szukała. Kiedy popełniła grzech zaśpiewania soulowo "Kto wymyślił naszą miłość, czy wywodzącego się z jazzu "Koncertu na deszcz i wiatr" okazało się, że odkupiła go bezbłędnym wyczuciem i perfekcyjnym przygotowaniem. Urodziła się po to, by śpiewać.
Rok 1976 przyniósł narodziny ukochanej córki, która stała się radością i siłą motoryczną Anny. Mimo specyfiki wykonywanego zawodu mogła mieć prawdziwy dom.
Przychylnie nastawiona do ludzi, nie kreowała się. Ludzie to doceniali, czuli, że jest dla nich i kochali ją. Pozostała sobą, pomimo sukcesów i sławy. Ceniła rzetelną krytykę. Krępowała ją przesadna adoracja wielbicieli. Nie tworzyła bariery: gwiazda - zespół akompaniujący.
Nikt nie mógł o niej powiedzieć, że była niestaranna w pracy, na scenie, w życiu.
Ciągle szukała czego wielkiego, perfekcyjnego. Miała różnorodny repertuar, różny sposób śpiewania. Mało znane są na przykład covery w jej wykonaniu, polskich czy zagranicznych przebojów musicalowych, jak utwór z filmu "Grease" (znane piosenki Olivii Newton - Johnes i Johna Travolty), nagrany wspólnie ze Stanisławem Sojką.
Bardzo lubiła słuchać muzyki, kupowała płyty. Słuchała Glorii Gaynor, Donny Summer, Roberty Flack. Wsłuchiwała się w aranżacje tych utworów, w głosy wykonawców, chcąc z tego wynieść coś dla siebie. Co zabawne, dzięki niej wzbogaciła się fonoteka Polskiego Radia. Wojciech Mann, prowadzący programy w Trójce, często korzystał z jej płyt.

Lubiła występować na scenie

Lubiła występować na scenie. Na estradzie prezentowała sie znakomicie. To, że brakowało jej lekkości potrzebnej w poruszaniu się po scenie było podrzędnym, mało znaczącym, niezauważalnym szczegółem. Było w niej coś, jakiś poryw, zapał, który przykuwał uwagę. Był to ten rodzaj spontaniczności, za który publiczność kocha swoich wykonawców. Ten rodzaj mobilizacji, który sprawia, że jest się gwiazda festiwali. Realizowała się bezsprzecznie jako piosenkarka. Nie wracała nigdy bez nagród, czy wyróżnień.
1973 rok, Opole i "Najtrudniejszy pierwszy krok", 1974 rok, Opole i "Tyle słońca w całym mieście" (piosenka roku 1974), w tym samym roku nagrody w Lubljanie i Castlebar w Irlandii oraz wspólna nagroda dla niej, Marianny Wróblewskiej i Tadeusza Woźniaka w Villach, 1975 rok, Sopot i "Staruszek świat", w tym samym roku nagroda w Dreźnie. 1976 rok i Złota Płyta wręczona w Sopocie. 1977 rok następna Złota Płyta, 1978 rok nagroda w Helsinkach, 1979 rok czwarta płyta długogrająca...
Osobny, szczególny okres w jej życiu stanowiła fascynacja utworami rockowymi, muzyką do tej pory jej obcą. Był to okres jej współpracy z Budką Suflera, z Perfectem, ze Zbigniewem Hołdysem. Okres ten jednak dość szybko minął i chociaż niektórzy domagali się utworów w tym stylu, wróciła do popu, może trochę urockowionego. W samym rocku nie odnalazła się tak do końca. Miała zbyt liryczną duszę i takie właśnie liryczne nuty były zbyt wyczuwalne w jej głosie.
Właśnie lata 1978, 1979 to był okres, kiedy była niezadowolona z tego, co robiła, chciała się zmienić. Szukała czegoś bogatszego.
Piosenka "Tylko mnie poproś do tańca" była etapem przełomowym, jak gdyby pośrednim. Później nastąpiła wyraźna zmiana stylu, czego wykładnikiem była jej ostatnia płyta nagrana dla "Tonpressu". Rok 1979 i "Nic nie może wiecznie trwać" rozpoczęły etap najbardziej dojrzały i najciekawszy w jej karierze.

"Nic nie może wiecznie trwać"

30 grudnia 1979 roku, przed trzecią podróżą do USA na koncerty w klubach polonijnych, wystąpiła w programie PR "Cztery pory roku", gdzie przypomniała swoją karierę. Przyjęła wówczas gratulacje za zwycięstwo w plebiscycie słuchaczy Studia Gama, w którym piosenka "Nic nie może wiecznie trwać" została uznana piosenką roku.
Kto wierzy w magie słów, mając przed sobą całe życie? A jednak...
Nagła, tragiczna śmierć w katastrofie lotniczej na warszawskim Okęciu 14 marca 1980 roku odebrała ją najbliższym, ale ich rozpacz podzielił cały kraj. Żal po jej stracie trwa do dziś.
Pewne jest, że nie powiedziała ostatniego słowa. Pracowała nad własną transformacją. Miała mnóstwo planów. Przygotowywała się do zmian. Marzyła o tym, aby móc więcej czasu poświęcić Natalii, myślała nawet o założeniu własnego teatru muzycznego.
Pozostały po niej piosenki, które z pewnością wyprzedziły swój czas - ich aranżacje, piękny głos, dojrzały sposób śpiewania. Pozostały fotografie, jej promienny uśmiech, ale i nostalgiczne, smutne spojrzenie.






Repertuar, jaki wykonywała Anna był mocno zróżnicowany, niemniej jednak zawsze śpiewała dla zwykłych, zapracowanych i zabieganych ludzi. Ilustracją tego jest utwór napisany przez Janusza Kondratowicza - "Tyle słońca w całym mieście", nie zauważony przez jurorów w Opolu, natomiast entuzjastycznie przyjęty przez publiczność. Wielokrotnie dokonywała interpretacji utworów trudnych. "Kto wymyślił naszą miłość" - typowy soulowy utwór, ciężki w interpretacji, a zarazem niezwykle dynamiczny, czy "Koncert na deszcz i wiatr" skomponowany przez Waldemara Parzyńskiego, a wywodzący się z jazzu, to tylko dwa spośród wielu niezwykle trudnych utworów, poprzez które Anna dowodzi swego wszechstronnego talentu muzycznego.
Fascynowały ją wielkie imprezy, a zwłaszcza festiwale, zarówno krajowe, jak i międzynarodowe. Każdy z nich pomnażał jej nagrody. Otrzymała między innymi nagrodę Polskich Nagrań na FPŻ Kołobrzeg'74 za "Nie żałujcie serca, dziewczyny" (muzyka A. Kopff, słowa A. Kudelski). Odebrała wyróżnienia za interpretację na festiwalu w Lublanie (dawna Jugosławia) w 1974. Otrzymała III nagrodę na festiwalu w Castlebar (Irlandia) oraz III nagrodę w Coupe d'Europe w Villach (Austria) wspólnie z Marianną Wróblewską i Tadeuszem Woźniakiem w 1974. Ogromnie ważny był dla Anny Sopot'75, na którym zdobyła aż cztery nagrody i olbrzymi aplauz publiczności. Uzyskała wówczas między innymi II nagrodę za interpretację piosenki "Staruszek świat". Ponadto na jej koncie znajdują się dwie II nagrody zdobyte na festiwalu w Dreźnie w 1975 za "Niech ziemia tonie w kwiatach" oraz na festiwalu Interstudio w Helsinkach (Filnandia) w 1978 za utwór "Tylko mnie poproś do tańca".
W 1976 roku z powodu macierzyństwa zrezygnowała z pracy zawodowej. Cały swój czas i miłość poświęciła wówczas córce - Natalii. Na estradę powróciła w 1977 roku z nowym repertuarem. Śpiewała w duetach m.in.: ze Stanisławem Sojką i Zbigniewem Hołdysem, nagrywała piosenki z Budką Suflera i Perfectem. Wystąpiła w filmie "Nie zaznasz spokoju" (reż. M. Waśkowski).
Nagrała cztery płyty długogrające. Pierwszą w 1974 roku zatytułowaną "Tyle słońca w całym mieście" ("Polskie Nagrania"). Drugą - "Za każdy uśmiech ("Polskie Nagrania") w 1976, a trzecią - "Zawsze gdzieś czeka ktoś" ("Polskie Nagrania") rok później. Ostatnią płytę długogrającą zatytułowaną "Anna Jantar" nagrała w 1979 roku ("Tonpress").
Na przełomie stycznia i lutego 1980 roku występowała w klubach polonijnych w Chicago i New Jersey.
Zginęła tragicznie 14 marca 1980 roku w katastrofie lotniczej na warszawskim Okęciu.
śmierć Anny Jantar wstrząsnęła całym krajem. Ogromna rozpacz rodziny, bliskich oraz wszystkich fanów artystki osiągnęła swe apogeum podczas "ostatniej drogi artystki". Na pogrzeb przybyły tysiące ludzi, których żal po stracie tak wyjątkowej osoby trwał jeszcze przez długie miesiące.
Anna Jantar pozostawiła po sobie piosenki, które mają cechę nieśmiertelnych. Pomimo upływu lat ciągle są współczesne, tak dobrze odzwierciedlają rzeczywistość i ludzkie potrzeby.
W świadomości wielu pokoleń jest piosenkarką młoda, radosną i optymistyczną. Pozostawiła wiele ciepła w sercach wszystkich, którzy ją kochali. Niewątpliwym pocieszeniem dla wielu jest to, że jej gwiazda ciągle błyszczy, a kontynuacją jej kariery muzycznej jest córka - Natalia. Obecnie wspomnienia o Annie Jantar powróciły ze zdwojoną siłą. Dzięki nowoczesnej technice w utworze - "Tyle słońca w całym mieście" możemy usłyszeć i zobaczyć wzruszający duet - Annę i Natalię.






"TYLE SŁOŃCA..." - "Universal Music News - marzec 2000


Dwadzieścia lat temu, 14 marca 1980 roku zginęła w katastrofie lotniczej Anna Jantar. Była jedną z najpopularniejszych gwiazd polskiej estrady, niezwykle muzykalną piosenkarką, uroczą dziewczyną, wspaniałym człowiekiem, kochanym przez rodzinę, przyjaciół i fanów. Wylansowała wiele przebojów, chętnie słuchanych do dziś. "Tyle słońca w całym mieście"... Nie ma w Polsce chyba nikogo, kto nie znałby tej piosenki. Starsi pamiętają ją jako wielki przebój Anny Jantar, młodsi znają nową wersję w wykonaniu Jej córki Natalii Kukulskiej. Mniejsza jest zapewne liczba ludzi pamiętających inny utwór:

"...Słońca jakby mniej dziś w mieście
niebo jakby tuż przed deszczem
słońca jakby mniej dziś w mieście
tak jak gdyby dziś zabrakło go nam.
Żegnaj nam dziewczyno,
której głos nas grzał
jak promyk złoty
Żegnaj nam, gitara w ręku dziwnie drży
gdy śpiewa o tym..."

(muz. R. Lipko, sł. A. Mogielnicki, piosenka dedykowana Annie Jantar, z repertuaru Budki Suflera, maj 1980)

Tak było. Ci, którzy pamiętają tamte czasy, mogą potwierdzić, ze rzeczywiście dla wielu ludzi odejście Anny Jantar było trochę jak przygaśnięcie słońca, jak pociemnienie horyzontu. Wiązało się to być może z ogólną atmosfera tego okresu - coraz fatalniejsza sytuacja polityczna i warunki życia zwykłych ludzi, strajki i związane z nimi represje... Nie było wesoło. W tych trudnych czasach osoby takie jak Anna Jantar były faktycznie trochę jak niespodziewany promyczek słońca - pogodne, radosne i niosące radość. Dlatego Jej śmierć wywołała tak wielki szok, taki smutek.
Oto, jak wspominają Ją przyjaciele:
"Anna Jantar. Była. Był głos wyjątkowy, niepowtarzalny. Były piosenki tak chętnie słuchane przez różne pokolenia. Były wywiady, podróże, koncerty i wielka sympatia publiczności. Była... Pozostały nagrania, płyty, zdjęcia, wspomnienia. świadczą o tym, że Anna Jantar nie tylko była. Mówią, że JEST". (Mariola Pryzwan, autorka książki o Annie Jantar).
"Obraz Ani jawi się w pamięci jasny, piękny i wyraźny. Nie zacierają go czas, ani oddalenie, bo tak już jest, że co, którzy odchodzą, zostawiają w naszych sercach świetlistą smugę, w której zawsze można ich odnaleźć. Stoją nieruchomo w samym środku światła i patrzą na nas. A my - przez tę jedną, krótką, cudowną chwilę ich obecności czujemy się znów bezgranicznie szczęśliwi. Zapewne smukła, dziewczęca sylwetka Ani znalazła swoje stałe miejsce w pamięci wielu ludzi. Jej wdzięk i uroda, niepowtarzalny urok i wielka muzykalność były oczywiste dla każdego, kto choć raz ją zobaczył i usłyszał. Jednakże tylko najbliżsi - rodzina i przyjaciele - wiedzieli, jakim wspaniałym była człowiekiem. Umiała nie tylko pięknie śpiewać, ale i pięknie żyć! Bez zawiści, megalomanii, krzykliwej próżności, bez śladu egoizmu, mądra i radosna. Rzadko się zdarza, by tyle pięknych cech zebrało się w jednym człowieku". (Danuta Lubecka, dziennikarka radiowa).
"Nie można było jej nie kochać! Osobowością swa zniewalała wszystkich. Miała talent, urodę, bezpośredniość - wszystko, czym można oczarować innych. Niezmiernie cieszę się, iż należę do grona osób, które znały i kochały Anię". (Anna Ulrich - Skalska, muzyk).
"Miała wielki apetyt na życie i bardzo konkretne plany, co zamierza z nim zrobić. Była ciekawa świata, miłości i ludzi". (Alicja Woy - Wojciechowska, filolog polski, autorka tekstów piosenek).
"Całe życie była osobą pogodną, miała ogromne poczucie humoru. Wszystko ubarwiała, dodawała wdzięku tym swoim cudownym uśmiechem, a właściwie śmiechem. Lubiła się śmiać. Bardzo. Cała się śmiała". (Mirosław Rossowski, przedstawiciel "Pagartu").
"Była dziewczyną pełną życia i radości, choć gdzieś tam w głębi tkwił w niej ledwo uchwytny smutek. Czyżby przeczuwała, co przyniesie jej niedaleka przyszłość? Była człowiekiem pełnym życzliwości i dobroci dla innych. Nie umiała obojętnie przejść obok kogoś, komu dzieje się krzywda, a ludzkie nieszczęścia ogromnie j przygnębiały. (Jarosław Kukulski, kompozytor, aranżer, twórca wielu przebojów, mąż Anny Jantar).
"Nigdy nie słyszałam, żeby Ania powiedziała o kimkolwiek źle, żeby kogokolwiek krytykowała. Nie zauważyłam u niej nawet odrobiny zazdrości, znałam tylko jej pozytywne wychodzenie naprzeciw drugiemu człowiekowi. Miała też wiele wdzięku, była błyskotliwa i dowcipna. Była splotem wszystkiego, co piękne. Była pełna życia, powiedziałabym nawet, że była głodna życia". (Halina Frąckowiak, piosenkarka).
"Anna występowała z nami wielokrotnie. Była człowiekiem normalnym, niezwykle skromnym, a przecież była polską gwiazdą. Biło od niej wielkie ciepło - kochała ludzi, uśmiechała się szczerze, w rzadkich tylko wypadkach był to uśmiech "profesjonalny". Zawsze wiedziałem, czułem, kiedy tak się działo, bo wtedy jej oczy były smutne. Anka nigdy o nikim nie mówiła źle, co najwyżej ze smutkiem. Była tolerancyjna i bardzo chciała, żeby inni ją rozumieli. (Jerzy Milian, kompozytor, dyrygent, muzyk).
"Nic nie może wiecznie trwać" - tych znaczących, złowróżbnych tytułów miała wiele w swojej kolekcji, ale czy przywiązywała do tego wagę? Na pewno nie! Była młoda, piękna, utalentowana, pełna życia i planów na przyszłość: za 10, 15, 20 lat chciała jeszcze śpiewać, ciągle śpiewać. Śpiewała więc, a my odtwarzaliśmy na antenie te jej melodyjne, chwytliwe przeboje, których ludzie tak chętnie słuchali". (Danuta Lubecka).
"Mam poczucie żalu i niesprawiedliwości, bo zabrano jej moment, w którym mogła pokazać, jak inna jest naprawdę. Byłem ogromnie ciekaw, co ona zrobi po powrocie. Dzwoniła ze Stanów, mówiła, że ma gotowe pomysły, że zjeżdża i... robimy, bo jej zycie też ulegnie znacznym zmianom. Czy Anka naprawdę chciała swoje życie odwrócić o 180 stopni? Nie wiem. Na pewno nie zamierzała spoczywać na laurach. Zbierała w sobie jakiś zapas energii, gotowała się do buntu, szukała i czekała na odpowiedni moment do transformacji własnej osoby... To mogło się stać innym wcieleniem tego samego motyla". (Bogdan Olewicz, autor tekstów piosenek).
"Ania ma niewątpliwą przewagę nad nami - jej gwiazda wiecznie błyszczy, Ania nie zdążyła zrobić nawet jednego fałszywego kroku. Odnosiła same sukcesy, ale myślę, że zamierzała dopiero pokazać, na co ją stać. Na pewno nie powiedziała ostatniego słowa". (Jolanta Kubicka, piosenkarka).






Anna Jantar, a właściwie Anna Maria Szmeterling, urodziła się 10 czerwca 1950 roku. Jeszcze podczas nauki w liceum i średniej szkole muzycznej nawiązała współpracę z poznańskimi teatrami poezji i kabaretami studenckimi. Od 1969 roku śpiewała w zespole "Waganci", kierowanym przez Jarosława Kukulskiego, z którym w 1970 roku zawarli związek małżeński, przypieczętowany rok później ślubem kościelnym. W 1972 roku rozpoczyna karierę solową, już pod pseudonimem Anna Jantar. W 1973 r. w Opolu lansuje pierwszy wielki przebój "Najtrudniejszy pierwszy krok", a rok później zdobywa tamże nagrodę publiczności za piosenkę "Tyle słońca w całym mieście". Taki tytuł nosi również Jej pierwsza płyta, wydana w tym samym roku. Następuje cała seria nagród i wyróżnień na festiwalach w Polsce i za granicą (Sopot, Lubljana, Castlebar, Drezno, Helsinki). W 1976 r. ukazuje się drugi album, zatytułowany "Za każdy uśmiech". W marcu 1976 r. przychodzi na świat Natalia, a rok później Artystka nagrywa trzeci longplay "Zawsze gdzieś czeka ktoś". Czwarta płyta ukazuje się w 1979 roku (pod tytułem "Anna Jantar"), a piosenka "Nic nie może wiecznie trwać" zostaje wybrana piosenką roku w plebiscycie słuchaczy Studia Gama. Pod koniec grudnia Anna Jantar wyjeżdża na kilkumiesięczne tournee do Stanów Zjednoczonych, gdzie występuje w klubach polonijnych Chicago i New Jersey. 14 marca 1980 roku ginie w katastrofie lotniczej na warszawskim Okęciu.
"Pozostały po niej piosenki. Chciałbym, aby one żyły jak najdłużej, żeby o nich pamiętano. Nagrała przecież wiele utworów wartościowych. Ważne jest i to, że w kilka lat po jej śmierci powstały piosenki, które nawiązywały do jej osoby, a to dowód, że taka pamięć istnieje". (Janusz Kondratowicz).
Dowodem, że ta pamięć rzeczywiście istnieje, jest również wspaniały koncert piosenek Anny Jantar, który odbył sie 23 lutego w Teatrze Żydowskim w Warszawie, w reżyserii Krzysztofa Jaślara. Usłyszeliśmy niezapomniane przeboje sprzed lat w nowoczesnej aranżacji Wojtka Olszaka przy współpracy Andrzeja Smolika, Michała Grzymuły, Jacka Piskorza i Zbyszka Krebsa. Pomysłodawczynią i gospodynią tego programu była Natalia Kukulska. Sama rozpoczęła przepięknym powitaniem "Witaj mi", z akompaniamentem swojego Taty Jarosława Kukulskiego, następnie zaśpiewała "Moje jedyne marzenie", "Nie wierz mi, nie ufaj mi", tytułową "Tyle słońca w całym mieście", sprawiającą wrażenie gorzkiego proroctwa "Nic nie może wiecznie trwać" oraz dwa duety: z Mietkiem Szcześniakiem – przepięknie wykonany "Ktoś między nami" Zbyszka Hołdysa i z Piaskiem - "Pozwolił nam los". Wśród pozostałych wykonawców nie zabrakło najjaśniejszych gwiazd naszej estrady: Maryla Rodowicz brawurowo odśpiewała i odtańczyła "Cygańską jesień" i "Gdzie są dzisiaj tamci ludzie", Ania Jopek wspaniale wykonała "Jambalayę" i "Ja nie mogłam mieć serc dwóch", Kasia Kowalska zaśpiewała prześlicznie "Jak w taki dzień deszczowy" i "Dzień bez happy endu". Zupełnie nowej, rewelacyjnej jakości nabrały dwa bardzo znane utwory: "Tylko mnie poproś do tańca" wydawało się być piosenką stworzoną specjalnie dla Justyny Steczkowskiej, a "Wielka dama" w dramatycznej interpretacji Kasi Nosowskiej ukazała nieznane dotąd, tragiczne i drapieżne oblicze. Pierwszy wielki przebój Anny Jantar, "Najtrudniejszy pierwszy krok", zaśpiewała młoda laureatka "Szansy na sukces", Georgina. Jeśli dodamy do tego dwie piosenki w wykonaniu jednej z najbliższych przyjaciółek Anny Jantar, Haliny Frąckowiak, wzruszającą, poświęconą Jej "Anna już tu nie mieszka" i zadziorną, pochodzącą z początków kariery Anny - jeszcze z zespołem Waganci - "Co ja w tobie widziałam" - mamy obraz naprawdę fantastycznego koncertu, w którym uśmiech mieszał się z łzą wzruszenia, a zabawa z refleksją i zadumą. Wykonany na półfinał przez wszystkich uczestników koncertu "Staruszek świat" rozkołysał skutecznie publiczność, wśród której znalazła się - jako gość honorowy - pani Halina Szmeterling. Trudno było oprzeć się wzruszeniu, kiedy piosenkę "Radość najpiękniejszych lat" wykonały razem matka i córka - Anna Jantar widoczna na telebimie i Natalia Kukulska, razem z pozostałymi gośćmi koncertu - z nami w teatrze. To oczywiście wykorzystanie możliwości współczesnej techniki, ale także jakiś głębszy symbol, rodzaj magii.
Telebimy wykorzystano również jako środek przekazu wspomnień, którymi dzielili się z nami Krzysztof Materna, Daniel Olbrychski, Wojtek Mann i Janusz Weiss. Opowiadali oni o swoich spotkaniach, przyjaźni i wspomnieniach, które pozostały po jednej z najbardziej lubianych postaci polskiej estrady z siedemdziesiątych lat. Nietrudno było w to uwierzyć, że wciąż jest z nami.
Tak więc można powiedzieć, że życzenie wielu osób pragnących zachować i utrwalić pamięć o "bursztynowej dziewczynie" staje się zadość.

Iwona Thierry

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Marioli Pryzwan "Słońca jakby mniej... Wspomnienia o Annie Jantar" (Wyd. 1 - T.R.Z. - Wojciech Trzciński, Warszawa 1994).
(Autorce serdecznie dziękuję za pomoc i udostępnienie materiałów. IT)






"Największe przeboje Anny Jantar" – "Rock@Pop" nr 18

Jej wdzięk i uroda, niepowtarzalny urok i wielka muzykalność były oczywiste dla każdego, kto choć raz ją zobaczył i usłyszał. Umiała nie tylko pięknie śpiewać, ale i pięknie żyć.
Skromna, serdeczna, miła i radosna. Rzadko sie zdarza, by tyle pięknych cech zebrało się w jednym człowieku. Anna Jantar zaczynała karierę na początku lat siedemdziesiątych. Na estradzie dominował wówczas styl piosenki "lekkiej, łatwej i przyjemnej", spowodowany między innymi cenzurą i realiami tamtych czasów. Każde wspomnienie o niej powoduje jakiś pozornie niewytłumaczalny dreszcz żalu u tych, którzy mieli okazję ją usłyszeć na koncercie, pamiętają czasy, kiedy na piosenki przez nią śpiewane czekało się z niecierpliwością. Wiemy, że straciliśmy ją, kiedy była tak bardzo z nami, była nasza.
Zadebiutowała w 1968 roku w Krakowie na Studenckim Festiwalu Piosenki. W latach 1970 - 1972 współpracowała z zespołem "Waganci", z którym wylansowała wielki przebój "Co ja w tobie widziałam". Z tą grupą związane jest również jej życie prywatne - poznała swego przyszłego męża Jarosława Kukulskiego - autora wielu jej piosenek. W 1971 roku oboje powiedzieli "tak" w kościele św. Anny w Poznaniu. Anna, jedna z najzdolniejszych piosenkarek młodego pokolenia, jej osobowość i Jarosław Kukulski, uzdolniony kompozytor, jego przebojowość, duże wyczucie i znajomość rynku muzycznego - taki mariaż musiał przynieść sukces.
Karierę solową rozpoczęła w 1972 roku. Niezwykłą popularność zdobyła w 1973 roku, kiedy podczas opolskiego festiwalu zaprezentowała piosenkę autorstwa Kukulskiego "Najtrudniejszy pierwszy krok". W 1974 roku wylansowała kolejny przebój jego autorstwa - "Tyle słońca w całym mieście". Artystka współpracowała m.in. z "Perfectem" i "Budką Suflera". Sam Romuald Lipko stworzył specjalnie dla niej utwór "Nic nie może wiecznie trwać", który był niepowtarzalnym przebojem roku 1979.
Przychylnie nastawiona do ludzi, nie starała się kreować na gwiazdę. Ludzie to doceniali, czuli, że jest i tworzy dla nich i kochali ją za to. Pozostała sobą pomimo spektakularnych sukcesów. Ceniła rzetelną krytykę. Krępowała ją przesadna adoracja wielbicieli. Nie tworzyła bariery, gwiazda - zespół akompaniujący. Nikt nie mógł o niej powiedzieć, że była niestaranna - w pracy, na scenie, w życiu. Ciągle szukała czegoś wielkiego, perfekcyjnego. Miała różnorodny repertuar, różny sposób śpiewania.
Bardzo lubiła słuchać muzyki. Namiętnie kupowała płyty, m.in. Glorii Gaynor, Donny Summer, Roberty Flack. Wsłuchiwała się bez reszty w aranżacje tych utworów, w głosy wykonawców, chcąc z tego wynieść coś dla siebie. Uwielbiała występować na scenie. Na estradzie prezentowała się znakomicie. Było w niej to magiczne "coś", jakiś poryw, zapał, który przykuwał uwagę. Był to ten rodzaj spontaniczności, za który publiczność kocha swoich wykonawców. Ten rodzaj mobilizacji, który sprawia, że jest się gwiazdą festiwali. Realizowała się bezsprzecznie jako piosenkarka. Nigdy nie wracała bez nagród i wyróżnień.
Nagła, tragiczna śmierć w katastrofie lotniczej na warszawskim Okęciu i 14 marca 1980 roku odebrała ją najbliższym, ale ich rozpacz podzielił cały kraj. Żal po jej stracie trwa po dzień dzisiejszy. Pewne jest, że nie powiedziała ostatniego słowa. Pracowała nad własną transformacją. Miała mnóstwo planów. Przygotowywała się do zmian. Marzyła o tym, by móc więcej czasu poświęcać swej małej córeczce - Natalii, myślała nawet o założeniu własnego teatru muzycznego.
Pozostały po niej piosenki, które z pewnością wyprzedziły swój czas - ich aranżacje, piękny głos, dojrzały sposób śpiewania. Pozostały fotografie, jej promienny uśmiech, ale i nostalgiczne, smutne spojrzenie.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
PonWtŚrCzwPiSoNie
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
Galerie
  Autografy
  Dzieciństwo i młodość
  Kasety
  Notowania i plebiscyty
  Nuty
  Okładki gazet i czasopism
  Pejzaż bez Ciebie
  Plakaty
  Płyty CD
  Płyty winylowe
  Pocztówki
  Pocztówki i reklamówki
  Prace o Annie
  Single
  Skany wywiadów i artykułów
  Suplement
  Ujęcia z wideoklipów
  Zdjęcia

Kategorie
  Aby dotrzeć na Wawrzyszew, należy...
  Anna auf Deutsch
  Anna in English
  Artykuł dyplomowy "Artystyczne CV Anny Jantar"
  Biografia
  Dyskografia
  Fan cluby
  Fani o Annie
  Interpretacje przebojów Anny
  Jarosław Kukulski
  Katastrofa "Kopernika"
  Kompilacje
  Kompilacje 2
  Książka ks. Andrzeja Witko - "Anna Jantar"
  Książki z Anną
  Materiały na covery
  Na radiowej antenie
  Notowania i plebiscyty
  Opinie o płytach i teksty z obwolut
  Pamięć o Annie w piosenkach
  Piosenki nieodkryte
  Piosenki niezaśpiewane
  Po 14. marca 1980 r.
  Początki piosenek
  Podziękowania
  Polecane strony
  Prasa i wywiady
  Prasa i wywiady 2
  Prasa i wywiady 3
  Prasa i wywiady 4
  Prasa i wywiady 5
  Prasa i wywiady 6
  Reklamówki
  Teksty piosenek
  Teksty piosenek 2
  Teksty piosenek 3
  Videa
  Waganci
  Wersje radiowe, wersje płytowe
  Wspomnienia
  Występy live
  Występy telewizyjne
  Zespoły współpracujące z Anną
  Znane i nieznane
  Ślady po Annie

Po 14 marca 1980 r. - 2015 r.
  Po 14 marca 1980 r. - 2015 r.

Księga Gości
  Czytaj księgę gości
  Wpisz się do księgi gości

O mojej stronie
Anna Jantar - Bursztynowa Dziewczyna. "Ta płyta, chociaż już zdarta, jeszcze gra..." Strona poświęcona wybitnej Piosenkarce, jaką była i jest Anna Jantar.

Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie


Ekstra