"Tyle słońca..."
Dnia marca 17 2014 19:00:25
|
17-03-2014 r.
Tymczasem trwają intensywne przygotowania do kolejnego Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Cała Polska czeka na nowe głosy i interesujące piosenki. Jest to już okres, w którym coraz trudniej jest przekonać fachowców tzw. branży i krytyków do prezentowanych pozycji. W prasie pojawiają się stwierdzenia poddające w wątpliwość sens organizowania "igrzysk" piosenkarskich. Wreszcie coraz głośniej mówi się, że nie ma dla kogo ich organizować. Ludzi z "branży" ogarnie wyraźne znudzenie. Kryzys lekkiej muzy jest aż nadto widoczny.
W tej atmosferze niecodziennej histerii i wzajemnego przerzucania odpowiedzialności za obecne i dalsze losy polskiej piosenki, pod opolską basztą rozbrzmiewa sygnał festiwalowy i na estradę w "dniu premier" wbiega czarnowłosa, wysoka dziewczyna z szerokim rondem, proponując nową piosenkę Jarosława Kukulskiego z tekstem Janusza Kondratowicza, zatytułowaną: "Tyle słońca w całym mieście". Piosenka uderzyła w amfiteatr jak grom z jasnego nieba. Zderzenie słów z dźwiękiem było tak trafne, że powiało od razu "szlagwortem". I choć utwór nie zdobył większego uznania u jurorów, sam ogłosił się WIELKIM PRZEBOJEM, okupując przez bardzo długi czas czołowe miejsca list przebojów i ogłaszanych plebiscytów, by w rok później potwierdzić swą popularność podczas sopockiego festiwalu.
W najnowszym notowaniu Radiu Zet Gold kolejny raz pojawiła się piosenka Anny Jantar. Tym razem jest to jej sztandarowy przebój - "Tyle słońca w całym mieście". Serdecznie zachęcam do codziennego głosowania na ten utwór na stronie radia.
Przemek
 |
|
Tak blisko nas...
Dnia marca 14 2014 01:00:00
|
14-03-2014 r.
Aniu, każdego roku mam ten sam dylemat – co napisać we wstępie do aktualizacji przypadającej właśnie tego dnia? Pisałem o Tobie, Twoich piosenkach, niezrealizowanych planach… Pewnie było to trochę smutne, ale może takie właśnie powinno być? Tym razem odchodzę od schematu, ponieważ postanowiłem napisać do Ciebie. To będą takie różne przemyślenia i refleksje – może mniej lub bardziej ważne, pewnie trochę nieuporządkowane, ale… może je przeczytasz?
Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? Do dzisiaj widzę tę zieloną płytę z Twoim zdjęciem, która nie od razu mi się spodobała… Na szczęście Twoja muzyka (a zwłaszcza znakomite "Tyle słońca w całym mieście", które później odtwarzałem kilka razy pod rząd) przełamała wszelkie bariery. Do tego stopnia, że zacząłem słuchać Cię na okrągło. Zresztą wiesz, że to nie był to dla mnie taki łatwy czas i może właśnie dlatego stałaś się dla mnie synonimem radości i pogody ducha? Twoje piosenki bardzo mi pomagały, zresztą nadal tak jest. Może właśnie dlatego podchodziłem do Ciebie zupełnie bezkrytycznie? Dzisiaj jestem już inny i potrafię się "przyczepić", ale jest to chyba bardziej autentyczne, prawda?
Właściwie bardzo szybko Twoje przeboje stały się częścią mojego życia. Uczysz mnie dostrzegać "Tyle słońca w całym mieście" i przekonujesz, że "świat nigdzie nie jest rajem, więc niech ci się nie zdaje, że swe szczęście gdzieś dogoni – kto, jak ty mało o nim wie…" Zastanawiamy się wspólnie jak w taki dzień deszczowy rozpalić płomień serc. Lubię, kiedy śpiewasz "oczy zapłoną jak płomyki świec, wszystko porzucisz, żeby do mnie biec" – na to zawsze możesz liczyć i myślę, że dobrze o tym wiesz. Pomagasz mi nie przejmować się troskami, bo w końcu "przeminęło z wiatrem, gdzieś przepadło nagle, no i co?" Dzięki Tobie wierzę, że "Zawsze gdzieś czeka ktoś" i czasami wracam pamięcią do "szczenięcych lat w starej kamienicy". Wbrew tragizmowi piosenki "Nic nie może wiecznie trwać" wierzę w to, że skoro te dobre rzeczy kiedyś się kończą, to kres tych złych jest jeszcze bardziej przesądzony...
Pojawianie się nowych wydawnictw, których byłaś bohaterką, zbiegało się z ważnymi dla mnie momentami. Rok 2008 przyniósł sporo zmian w moim życiu, których stałaś się świadkiem. Tak bardzo pomagało mi wtedy oczekiwanie na książkę ks. Andrzeja Witko! Podobne emocje towarzyszyły mi w 2010 r., kiedy pobiegłem do Empiku po "Wielką Damę". Znaliśmy się już wówczas wiele lat, ale ten album tchnął "świeżość" w naszą relację. A "Autobiografia"? To był już prawdziwy szał! Zawsze marzyłem, by wybrać się na Twój koncert, ale z pewnych przyczyn stało się to niemożliwe… A tu cały krążek live! I często wydaje mi się, jak bardzo dla mnie śpiewasz: "Tobie – na koncert radości dam stały, bezpłatny bilet…"
Kilka razy widziałem Cię we śnie. Pierwszy raz śpiewałaś na koncercie i wyglądałaś jak w Sopocie w 1976 r., kiedy dostałaś pierwszą Złotą Płytę. Stałem pod sceną, ale nie widziałem Twojej twarzy. I Ty mnie też nie dostrzegłaś… Innym razem obserwowałem Cię, kiedy stałaś otoczona szpalerem fotografów – świętowałaś sukces piosenki "Nic nie może wiecznie trwać", która zajęła pierwsze miejsce na liście przebojów Studia Gama. Pamiętam też Ciebie występującą - wspólnie z Ireną Jarocką, Haliną Frąckowiak, Urszulą Sipińską i Marylą Rodowicz - w tradycyjnych "Przyśpiewkach śląskich". Znajdowałem się w jakimś budynku z labiryntem schodów i bezskutecznie przedzierałem się przez nie, by znaleźć miejsce, z którego dochodzi muzyka…
Skoro już tak skaczę z tematu na temat, to intensywnie myślałem o Tobie w 2009 r. przed moją pierwszą lotniczą podróżą. Nie, nie bałem się. Wiedziałem, że wszystko będzie w porządku.
Aniu, chyba już starczy tego "niewielkiego bukietu słów" ode mnie. Przygotowałem trochę nowości na stronie… Tymczasem pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za to, że jesteś.
***
Autograf - z jednej strony coś pozornie mało znaczącego, z drugiej - rzecz niezwykle wartościowa dla jego posiadacza, zwłaszcza fana. Kolejną taką pamiątkę dodałem do galerii, w której znajduje się już trochę skanów z podpisami Anny Jantar.
"Przebojowa", "Słoneczna", "Liryczna" i "Zaskakująca" - to cztery różne artystyczne oblicza Piosenkarki złożone w jedną kompilację - "Wielką damę" z 2010 r. Myślę, że jest ona dość dobrze znana Jej fanom. Nieco mniejszą rozpoznawalnością może pochwalić się okolicznościowy plakat, który stanowi uzupełnienie i reklamę tego wydawnictwa. Ze względu na jego wymiary, zamieszczam na stronie nie skan, ale jego zdjęcie. Warto w tym miejscu dodać, iż pomysłodawczynią tego niezwykłego materiału, bo pierwszego od kilkunastu lat, jest Monika Grzebuła.
Do "Suplementu" dodałem unikatowe zdjęcie prasowe Słonecznej Gwiazdy, które datuje się zapewne na rok 1974, w którym w całej Polsce było pełno "Tyle słońca w całym mieście".
W 1979 r. Anna zaskoczyła rodzinę i fanów dość radykalną zmianą, jaką było ścięcie włosów na krótko... Wzbudziło to sporo kontrowersji, a z obserwacji wiem, że i dzisiaj nie pozostawia ona ludzi obojętnymi. Zaliczam się do tej grupy osób, która nie należy do jej zwolenników, niemniej zdaję sobie sprawę z faktu, iż są i zwolennicy tego wizerunku. Dlatego też w "Zdjęciach" znalazło się kilka ujęć (sądzę, że też mniej znanych) z sesji Andrzeja Kossobudzkiego i Tadeusza Kubiaka, prezentujących nowy "image" Piosenkarki.
Żyła niecałe trzydzieści lat, a śpiewała zawodowo tylko przez dziesięć. Od jej śmierci minęło w marcu tego roku 30 lat, a ciągle jest jedną z największych gwiazd polskiej estrady. Dlaczego? Miała w sobie to "coś". Dawała ludziom nie tylko swoje piosenki, dawała całą siebie.
Powyższy fragment, autorstwa znanej dziennikarki - Marii Szabłowskiej, pochodzi z albumu "Kobiety niezapomniane", w którym znane postaci ze świata mediów wspominają niezwykłe i nieszablonowe kobiety. Jedną z jego bohaterek jest Anna Jantar. Pamiętam, kiedy w 2010 r., w jednym z warszawskich Empików, znalazłem tę pozycję. Przyjąłem ją z niekrytą radością, ale i zaciekawieniem, zastanawiając się, co znajdę w środku. Po lekturze rozdziału poświęconego Artystce, odłożyłem go jednak na półkę i w efekcie opuściłem sklep z pustymi rękoma... Na szczęście otrzymałem niedawno skany pochodzące z tej publikacji od p. Hanny Wronkowskiej, które przepisałem i zamieściłem (na razie pierwszą część) w dziale "Książki z Anną". Serdecznie dziękuję za ten materiał.
W dwóch minionych miesiącach 2014 r. mieliśmy kilka miłych niespodzianek z Artystką w roli głównej. Jej piosenki zajmowały wysokie miejsca na liście przebojów Radia Zet Gold, w kilku poczytnych gazetach ukazały się Jej zdjęcia, w czasie okolicznościowych koncertów zaprezentowano właśnie Jej utwory, a do tego fanka Bursztynowej Dziewczyny zorganizowała wystawę Jej poświęconą. Nie jest źle, prawda? O tych i innych wydarzeniach możecie szerzej przeczytać w dziale "Po 14 marca 1980 r. - 2014 r.".
Drodzy państwo, już na moje niestety pożegnanie z państwem, ostatnia piosenka, nosząca tytuł "This Will Be Our Last Song Together", to znaczy - "To będzie już nasza ostatnia wspólna piosenka". Proszę jednak nie brać tego tak bardzo dosłownie...
Tym utworem z repertuaru Neila Sedaki Anna kończyła swoje koncerty w 1979 r. I właśnie o tym najbardziej twórczym okresie w Jej twórczości estradowej traktuje artykuł, który zamieściłem w dziale "Prasa i wywiady 6.".
"Dich lieben", czyli polskie "Chcę kochać", to jeden z pierwszych utworów, jaki Wokalistka zarejestrowała w dawnej NRD. Beztroska i urok bije z tego nagrania... W "Tekstach piosenek 3" zamieściłem jego słowa, która spisała Jana Patrizia-Kulawinski. Dziękuję za nie serdecznie.
Ogromnie oczywiście cieszę się, tym bardziej, że w zasadzie od czasu piosenki "Tyle słońca w całym mieście", a był to rok, niestety już siedemdziesiąty... aż siedemdziesiąty piąty wstecz, jest to właściwie mój pierwszy taki duży sukces, bo gdzieś tam zawsze się ocierałam o te czołowe pozycje, ale tej pierwszej jakoś od tamtej pory nie udało mi się zdobyć i tym właśnie bardziej się cieszę.
To fragment ostatniego wywiadu radiowego Piosenkarki, który zarejestrowała w grudniu 1979 r., tuż przed swoją (jak się później okazało - ostatnią) podróżą do Stanów Zjednoczonych. W studiu Polskiego Radia w Warszawie towarzyszyli Jej Romuald Lipko - lider i nadworny kompozytor Budki Suflera oraz Andrzej Mogielnicki - znany tekściarz. Wspólnie odebrali gratulacje za sukces przeboju "Nic nie może wiecznie trwać", który w plebiscycie słuchaczy Studia Gama został okrzyknięty piosenką roku. Po tragedii, która wydarzyła się kilka miesięcy później, wielu odebrało go jako prorocze fatum, tymczasem Anna i Andrzej Mogielnicki, wracając z nagrań z Lublina do Warszawy, "przepowiadali" nim koniec trudnej i śnieżnej drogi!
W "Występach live" zamieściłem obszerniejszy fragment tej audycji niż kilka lat temu, kiedy tworzyłem ten dział.
Przemek

|
|
|
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pi | So | Nie |
| 1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
6 |
7 |
| 8 |
9 |
10 |
11 |
12 |
13 |
14 |
| 15 |
16 |
17 |
18 |
19 |
20 |
21 |
| 22 |
23 |
24 |
25 |
26 |
27 |
28 |
| 29 |
30 |
|
|
|
|
|
|
O mojej stronie
Anna Jantar - Bursztynowa Dziewczyna. "Ta płyta, chociaż już zdarta, jeszcze gra..." Strona poświęcona wybitnej Piosenkarce, jaką była i jest Anna Jantar.
|
|